|
zbyt dosłownie?
Grillujemy właśnie z kolegą, który niedawno wrócił z Anglii. cherchez-la-femme 2010-05-26 22:29:35 skomentuj (1) 26.03.2010 Dziś Julia odkryła, że ma nogi:) cherchez-la-femme 2010-03-26 19:33:35 skomentuj (2) co nowego u najmłodszych 15 marca najmłodsze nasze cudo, czyli Julia, skończyła 4 miesiące. Jak te miesiące potrafiły ciąąąągnąć się w ciąży, a teraz lecą raz-dwa. Pora na krótkie podsumowanie: jest wyjątkowo spokojnym i pogodnym dzieckiem, po przespaniu całej nocy budzi się w okolicach 7 rano i co? Płacze? Otóż nie, leży sobie w łóżeczku i gada. Podchodzę do niej i wita mnie uśmiech. 25 stycznia pierwszy raz przewróciła się z brzuszka na plecy, 1 lutego pierwszy raz głośno się roześmiała. Poza tym bardzo ładnie już gaworzy, bez przerwy trzyma pięści w buzi, ale ma też i wymagania. Jeść sobie życzy wyłącznie na leżąco na moim łóżku i najchętniej z prawej piersi. Piersi czasem udaje mi się zmienić, żeby się rozmiarem mi nie zaczęły różnić, ale nakarmić ją gdzieś poza sypialnią, a tym bardziej poza domem to takiego wała! Wrzeszczeć będzie i wyrywać się i bronić z całych sił. A i drugi nasz maluch rośnie, rozwija się i sprawia nam dużo radości. Mowa o Diable, naszym nowym psie. Tak czasem napatrzeć się na niego nie mogę, jaki on jest śliczny. Czytałam, że psy rasy golden retriever uwielbiają aportować i lepiej w domu mieć posprzątane, bo wszystko co leży na podłodze, będą przynosić właścicielom. W domu wprawdzie tego nie robi, ale w ogódku to ma używanie! Wszystko przynosi pod drzwi: - plastikowe wiaderka z piaskownicy - jabłuszko do ślizgania się - kawałki rur, drewna, innych materiałów budowlanych - starą płytę cd z windowsem - starą teczkę na dokumenty. A dzisiaj od mojej teściowej (mieszka niedaleko i Diabeł ma przejście do jej ogródka) przyniósł nam jej wycieraczkę spod jej drzwi:) Fajny jest. Tylko kwiatki moje biedne, w wielkim są niebezpieczeństwie. Klomb z krokusami, przebiśniegai i hiacyntami trzeba było pilnie ogrodzić, bo wykopywał i wyżerał cebulki. Ciekawe, czy tulipany i żonkile w tym roku zdążą zakwitnąć. cherchez-la-femme 2010-03-17 16:32:20 skomentuj (0) bajka o trzech braciach Radosna twórczość mojej Natajli wyprodukowana podczas ferii u babci w Warszawie: Bajka o trzech braciach Dawno , dawno temu żyli sobie trzej bracia. Mieli bardzo bogatego ojca i matkę. Którzy mieli dużo pieniędzy; miedzianych , srebrnych i złotych. Rodzice bardzo kochali swoich synków. Gdy synowie podrośli rodzice podzielili swój majątek. Najstarszy syn dostał złoto, średni syn dostał srebro a najmłodszy miedziaki. Oznaczało to bowiem że który syn starszy tym bardziej cenniejsze pieniądze dostanie. Najstarszy syn nazywał się Kuba, średni syn nazywał się Damian a najmłodszy Mikołaj. Pewnego dnia rodzice zwrócili się do synów tymi słowy – Jesteście już duzi a więc wyruszcie w świat szukać szczęścia po świecie. – Dobrze. Odrzekli chłopcy. A więc wyruszyli w świat Kuba, Damian i Mikołaj. Kuba poszedł szukać pracy w końcu znalazł zatrudnił się jako kelner. Damian również poszedł szukać pracy lecz trochę dalej i zatrudnił się jako kucharz. No a Mikołaj poszedł najdalej i zatrudnił się jako sprzedawca rzeczy budowlanych. Pewnego dnia rodzice przyszli do sklepu budowlanego i spostrzegli swego syna za kasą i podeszli do niego. - Jak się miewasz synu? Spytali rodzice. - Dobrze. Powiedział syn. A potem rodzice wyszli ze sklepu. Poszli więc do gospody usiedli przy stole wtem podszedł doń kelner czyli Kuba i spytał – Czym mogę służyć ? Rodzice rozpoznali swego synka i spytali – Jak się miewasz ? Dobrze. Powiedział syn. Rodzice zjedli i pożegnali syna. Rodzice szli właśnie uliczką i spotkali swego syna Damiana. I spytali gdzie pracuje syn odpowiedział że pracuję jako kucharz. Rodzice powiedzieli że to dobrze i spytali czy dobrze się miewa ? Syn opowiedział że dobrze się miewa. A rodzice poszli do domu. Synowie również mieli swoje bardzo duże domy. Kuba , Damian i Mikołaj bardzo cieszyli się ze swych domów. Pewnego dnia przyszła do gospody super dziewczyna pod imieniem Monika. A więc przyszedł doń kelner czyli Kuba i zapytał – Czym mogę służyć ? Monika zakochała się w Kubie od pierwszego wejrzenia, a Kuba w niej. Kuba od razu zaproponował jej randkę, a Monika zgodziła się. A później poszli do domu Kuby. Świetnie się tam bawili. Monika powiedziała Kubie że ma dwie siostry, a Kuba powiedział jej że również ma dwóch braci. A więc jedna z sióstr Moniki przyszła do sklepu budowlanego i chciała kupić żarówkę wybrała żarówkę i podeszła do kasy dziewczyna miała na imię Kinga. Mikołaj z Kingą zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia Mikołaj zaproponował Kindze randkę i zaprosił ją do swego domu. Damian właśnie wychodził z pracy i przechodziła druga z sióstr Moniki która miała na imię Inga. Przechodząc spostrzegła Damiana a on ją i również jak wszyscy inni zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia Damian zaproponował jej randkę i zaprosił do swego domu. Niedługo później odbył się ślub Moniki z Kubą , Damiana z Ingą a na końcu Mikołaja z Kingą. Później wszyscy mieli dzieci i wszyscy żyli długo i szczęśliwie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
cherchez-la-femme 2010-02-26 17:18:28 skomentuj (1) karmicielka-żywicielka
Godz.6.30 - karmię piersią Julkę. Skończywszy wstaję, budzę Natalkę, szykuję jej śniadanie i kanapki do szkoły. Mężowi herbatę. Miski z jedzeniem dla dwóch psów. Znów karmię piersią Julkę, wychodząc odprowadzić Natalkę do szkoły, dosypuję ziaren i chlebka do karmnika dla ptaków. Robię zakupy w sklepie - chleb, ser, różne takie. Wstawiam mięsko na rosół. cherchez-la-femme 2010-02-08 12:21:58 skomentuj (2) widział kto takie dziecko? Przez tydzień po przyjeździe ze szpitala Julia budziła się w nocy tylko raz. Położona spać o 23, budziła się na karmienie o 1 w nocy, potem dopiero o 5 rano, potem spała nawet i do 10. Po upłynięciu tygodnia przestała budzić się o 1 w nocy. Od tamtej pory przesypia od godziny 23 do 5, 6, nawet 7 rano. Rekord był 8.30. A może by pociągnęła i do 9, gdybym jej nie obudziła, no bo w końcu ileż można spać! Więc i ja nie słaniam się jak duch, wieczorem nie padam na ryj, a nawet często mam ochotę spędzać wieczory z mężem. Prawdziwa ze mnie szczęściara:) cherchez-la-femme 2010-02-06 15:59:00 skomentuj (0) come back
Zebrałam się wreszcie i usiadłam, żeby skopiować archiwum bloga do worda, na pamiątkę, a blog skasować. Siedzę, czytam, zaśmiewam się z tekstów Natalki i taka mnie ogarnęła nostalgia - kiedyś nie wyobrażałam sobie dnia bez sprawdzenia, co tam nowego u innych blogowych koleżanek, Skafandry, Karo, Mamablues. A potem praca, życie, zmiany, coraz mniej czasu na czytanie książek, a co dopiero blogów. Ale zatęskniłam, złwaszcza że czasu mam teraz sporo, więc chyba wrócę. Moje dziewczynycherchez-la-femme 2010-02-03 17:53:55 skomentuj (3) no co jest? nawet nie potrafię notki dodać? Wreszcie po taki czasie siadam, produkuję się, a tu nic? cherchez-la-femme 2010-02-03 17:37:01 skomentuj (0) I nie żyje człowiek Pewnie większość z was nawet nie dotarła do tej informacji w gazetach. No bo i co z tego, że na warszawskim Ursynowie jakaś Monika P. pchnęła nożem i zabiła Roberta K.? Zwykła pijacka kłótnia na melinie. Tylko że ona pracowała w banku, a on był informatykiem. I byli u nas w sierpniu na wsi. I on miał 34 lata, a był przyjacielem mojego męża. A teraz nie żyje. Co pchnęło 24-latkę z wyższym wykształceniem, aby zabić gościa, który z nią zerwał? Nożem kuchennym w plecy. Robert Lat 34 Jej grozi dożywocie> A nawet jej nie lubiliśmy, chociaż kiedy u nas gościli, to staraliśmy się ją polubić, "bo to jego dziewczyna" jak mawia mama mojej koleżanki - "rozumiem ale pojąć nie mogę" cherchez-la-femme 2009-02-27 22:24:51 skomentuj (2) nie ma to jak (twarda?) ojcowska ręka Mama uczyła, biegała, tłumaczyła, twierdziła,że sprzęt zepsuty i się nie da.. A tata poszedł z córką na dwór na 20 minut i: - mamo, chodź zobaczyć, jeżdżę na rowerze z 2-ma kółkami!! Najpierw na tym małym, który jej kupiliśmy jako 2-latce. A następnym razem już na tym dużym, w którym, jak twierdziłam ,kierownica jest zepsuta, za bardzo się kręci i nie da się nad nią panować. cherchez-la-femme 2007-07-25 22:33:30 skomentuj (2) jak ona mnie kocha Wieczór, przytulamy się pzed zaśnięciem, kołysanka zaśpiewana. - mmusiu, kocham cię - ja też cię bardzo kocham, księżniczko - kochana mamusia.. jesteś dla mnie najważniejsza na świecie, ważniejsza niż wszystkie moje zabawki! - tak? to dlaczego wiecznie sępisz ode mnie nowe zabawki, ja ci nie wystarczam? - wystarczasz, ale trzeba te twoje pieniążki trochę zmarnować! Jak to kiedyś powieziała Marylin Monroe: "..Pieniądze szczęścia nie dają. Dopiero zakupy.." cherchez-la-femme 2007-06-27 21:39:12 skomentuj (0) (szklana) pogoda Dzień jak co dzień. 6.45 - odstawiam córkę do przedszkola, praca, chora atmosfera, powrot przez zakorkowane (remont najdłuższej ulicy) miasto, odbieram dziecko z przedszkola, szybka kawka w domu, na plac zabaw, Królewna znowu się uświniła jak ostatni żul, w domu pranie, szybkie sprzątanie (obiecuję sobie, że kiedyś - na pewno nie w tem weekend, bo pracuję, ale może za 2 tygodnie urządzę sprzątanie generalne, bo już patrzeć nie mogę), mąż wróci późno, bo nowa praca i się musi wykazać, a ciężko ma teraz, mycie brudnego "żula", kołysanki, kolorowanki.. No i wreszcie. Ciuchy na jutro przygotowane, plan ustalony, dzieci śpią i nie gadają. Wyciągam piwko z zamrażalnika. Siadam na balkonie. Cisza. Pstryknięcie otwieranej puszki. Pierwszy łyk i papieros. Głęboki oddech. Wyciszam się uspokajam, mam wreszcie czas dla siebie. Rozglądam się - na balkonie w bloku naprzeciwko, jdna, druga, trzecia mama zapala papierosa. Mamy, które znam od 5 lat z placu zabaw. Każda sama na balkonie, wreszcie sama, wreszcie z papierosem i nikt od niej nic nie chce. Przez pół godziny wieczorem. Machamy do siebie. Pozdrawiam, dziewczyny. Choć życie to nie je bajka, trzymamy się. I nie damy.. cherchez-la-femme 2007-05-22 21:51:50 skomentuj (1) i w sumie to bardzo się cieszę, że mój mąż wrócił. Ma tu nas i nową pracę i cały jest odmieniony i jest tak zajebiście jak już dawno nie było. On chyba (tfu, odpukać) rzeczywiście w tej Irlandii wydoroślał. Bo mam męża i dziecko, a nie dwoje dzieci. cherchez-la-femme 2007-04-10 20:47:31 skomentuj (4) pytania Nie wiem dlaczego (a może i wiem), najważniejsze rozmowy zaczynają się w łóżku. Natalia prawie zasypia, słyszę pierwsze pochrapywanie, zbieram się do wyjścia z pokoju i nagle: - mamo, a skąd się biorą ludzie? - jak to skąd? rodzą się - wiem, ale skąd się biorą tak w ogóle, skąd się wzięli na świecie? (cholera, uczeni spierają się o to od tylu lat, a ja mam to tak po prostu wyjaśnić w 2 minuty zasypiającemu dziecku? Postanawiam pójść na łatwiznę) - Bóg ich stworzył - a kto stworzył świat? (zaczyna się..) - też Bóg (no co, miała być łatwizna) - a kto stworzył Boga? - Boga nikt nie stworzył, on był zawsze A potem się poddaję. Dlaczego mam podawać dziecku za pewnik to, czego sama do końca nie jestem pewna? - ale wiesz kochanie, niektórzy twierdzą inaczej. I tu teoria wielkiego wybuchu i ewolucji. - to ludzie pochodzą od małp? Ludzie powstali z małp, hahahaha! - Słońce, wytłumaczyłam ci to w największym skrócie, to jest za dużo do opowiadania, żeby zająć się tym teraz, obiecuję, że jutro siądziemy i wszystko ci wytłumaczę dokładnie, ok? - dobra....(znowu zaczyna chrapać)... ale się dzieci w przedszkolu jutro zdziwią, jak im powiem, że ludzie pochodzą od małp, hahahaha!!!! No i tyle. A miał być Bóg. Wyłazi ze mnie moje wychowanie - moi rodzice są ateistami. Jak dziś pamiętam - miałam 5 lat, kiedy tata mi wytłumaczył, skąd się wzięli ludzie. O Bogu żadnym nie było mowy. A teraz jest i Bóg i Darwin. I trzeba to pogodzić. I po raz kolejny przekonałam się, że rozmowy z dziećmi, o ile nie chce się dzieci zbywać, są zajebiście poważnym wyzwaniem. cherchez-la-femme 2007-03-28 20:03:54 skomentuj (3) i to by było na tyle, proszę Państwa Wrócił 14 marca, nazarabiawszy się jak cholera, jak on to powiedział? "Bogatszy w doświadczenie"? No i znowu sobie żyjemy razem, dla wszystkich kokosów za granicą nie ma. cherchez-la-femme 2007-03-18 09:10:43 skomentuj (2) osiągnięcia Dziecko nauczyło się wiązać kokardy - wcale nie takie łatwe ja się wydaje, bo niezbyt duzo jest okazji do ćwiczeń, kiedy wszystkie buty są na rzepy albo zamek błyskawiczny. Siedziała, ćwiczyła, nie wychodziło, łzy jak grochy leciały z oczu, piski wrzaski i przekleństwa, ale przestać nie chciała. I teraz cały dom mamy ozdobiony sznurkami na kokardki zawiązanymi - na nogach od krzesła, łóżku, szafach, klamkach u drzwi :)) A po drugie - druga wizyta na lodowisku (każda po 45 minut) i Natalia jeździ na łyżwach! Serio, zupełnie sama. Przewracała się, tłukła, wykręcała nogi, ale "mamo, nie trzymaj mnie, ja sama!" No i jest:) Swoją drogą, skąd w tym człowieku tyle determinacji? Ja w dzieciństwie, kiedy coś mi się nie udawało, rzucałam w kąt. No chyba że tata zawziął się, żeby mnie uczyć i siedział nade mną,tłumaczył, w końcu krzyczał aż przyswoiłam. Ale żeby tak, sama z siebie, nawet kiedy rodzice nie chcą albo nie mają czasu lub cierpliwości tłumaczyć, dopytywać się, próbować samej, wściekać się i dalej próbować przez łzy? Nigdy. A Natalia tak robi. Ciekawość świata, amobicja, determinacja, wytrwałość i wiara we własne siły. I po kim ona to ma? Chyba po listonoszu. Na dodatek w grze w Monopol puszcza mnie z torbami, w domino - patrzy, jakie obrazki już wyłożone, jakie ma ona i ocenia prawdopodobieństwo, jakie mam ja, a potem kładzie takie, których prawdopodobnie nie będę mogła dołożyć i blokuje i wygrywa. Nie wspominając już o tym, że układa trójwymiarowe puzzle (dla niewtajemniczonych - puzzle, w których obrazek zmienia się w zależności od konta patrzenia, a każdy kawałek układanki również, prawie nie można dopasować jednego do drugiego, mi się mózg lasuje po 5 minutach). A nie ma jeszcze 6 lat. Co będzie, gdy skończy np 13? cherchez-la-femme 2007-03-02 20:21:57 skomentuj (1) |
||||